• Kasia Brzozowska

Smażona cebula

Zaktualizowano: 18 kwi

Najpierw spadło zdjęcie, na którym jemy z babcią lody. Ona w ukraińskiej chuście na głowie, ja w koszulce z napisem Depeche Mode. Siedzimy na plaży, obie w słońcu. Potem wywaliło korki i musiałam zapalić świece. Na koniec, zadzwoniła siostra i powiedziała, że śniła jej się babcia, która zażądała smażonej cebuli, chleba razowego i kieliszka czystej. Jak na jedną zmarłą zdecydowanie za dużo. Opadłam zmęczona w fotelu i przysnęłam. Obudził mnie zapach spalenizny. Błyskawicznie otworzyłam oczy i stanęłam na baczność. Swiatłość wróciła do mieszkania, a w kuchni, wsród porozwalanych garnków, patelni i dymiącego piekarnika grasowała babcia…Wymachiwała czerwoną chustą w kwiaty, aby rozproszyć dym.

-Babciu! Przecież ty nie żyjesz! - zawołałam.

-Oj tam, nie czepiaj się, głodna byłam to przyszłam. Zassało mnie tam u góry, a wiesz , że całe życie miałam wrzody, nie lubię być na czczo - powiedziała oburzona i wzięła się za lodówkę.

Stałam jak wryta i nie bardzo wiedziałam co robić. W pierwszym odruchu chciałam zadzwonić do siostry.

-Nie próbuj - babcia spojrzała na mnie groźnie - już u niej byłam. Strata czasu, nie miała ani wódki ani cebuli, to pomyślałam, że wpadnę do ciebie. Zresztą mamy do pogadania, nie byłaś na moim pogrzebie - spojrzała z wyrzutem.

-No wiesz, jakoś tak wyszło… Sesja była, czasu brak - próbowałam się bronić.

-Wiesz ile ja się wstydu w niebie najadłam przez Ciebie? Najukochańsza wnuczka, nie pożegnała babci…Tyle odcinków „Mody na sukces” wspólnie obejrzałyśmy! Truskawki ci ze śmietaną robiłam, jabłka w ognisku piekłam, do snu bajki o Baba Jadze opowiadałam, a ty na pogrzeb nie przyszłaś - wstydź się! Nie poproszę Świętego Antoniego o męża dla ciebie , a już się mnie pytał, czemu ty bez obrączki po świecie chodzisz - zagroziła.

Ledwo przełknęłam ślinę. Sytuacja była nietypowa. Babcia Maria nieźle wkurzona i martwa w mojej kuchni. Nie wiedziałam czy dzwonić po psychiatrę, egzorcystę czy policję.

Próbując się jakoś ratować powiedziałam:

-To ja ci może babciu cebuli usmażę, co?

Łypnęła spod czerwonej chustki i uśmiechnęła się:

-A wódeczkę masz?

-Mam.

Rozsiadała się zadowolona w fotelu dodała:

-Tylko grubo krój i przypal, tak żeby zapach poszedł po domu, bo wiesz, po śmierci węch już nie ten sam, a i smak trochę gorszy.

Chwilę później płakałam nad cebulą i polewałam babci spirytus.



61 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Niebko